Info
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2015, Marzec1 - 1
- 2015, Luty3 - 1
- 2015, Styczeń2 - 1
- 2014, Marzec18 - 1
- 2014, Luty4 - 0
- 2013, Grudzień1 - 2
- 2013, Maj14 - 1
- 2013, Kwiecień8 - 2
- 2013, Marzec7 - 1
- 2013, Luty8 - 3
- 2013, Styczeń1 - 0
- 2012, Grudzień4 - 1
- 2012, Październik1 - 1
- 2012, Wrzesień12 - 0
- 2012, Sierpień9 - 0
- 2012, Lipiec12 - 3
- 2012, Czerwiec14 - 7
- 2012, Maj18 - 4
- 2012, Kwiecień17 - 14
- 2012, Marzec11 - 3
- 2012, Luty6 - 11
- 2011, Wrzesień2 - 0
- 2011, Sierpień14 - 9
- 2011, Lipiec11 - 8
- 2011, Czerwiec13 - 7
- 2011, Maj18 - 14
- 2011, Kwiecień4 - 7
- 2011, Marzec13 - 16
- 2011, Luty5 - 3
- 2011, Styczeń2 - 0
- 2010, Listopad1 - 0
- 2010, Październik3 - 0
- 2010, Wrzesień6 - 1
- 2010, Sierpień9 - 1
- 2010, Lipiec11 - 0
- 2010, Czerwiec24 - 0
- 2010, Maj9 - 2
- 2010, Kwiecień11 - 1
- 2010, Marzec2 - 0
Dane wyjazdu:
64.52 km
30.00 km teren
03:34 h
18.09 km/h:
Maks. pr.:47.70 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Maxim
Dziewicza
Czwartek, 24 czerwca 2010 · dodano: 25.06.2010 | Komentarze 0
Nagły telefon od Zbyszka co robię dziś i w ogóle, propozycja żeby wyskoczyć na dziewiczą, chwile zastanowienia co mam jeszcze do zrobienia i po chwili wstępnie umawiamy się nad Swarzędzkim jeziorem o 18.30. No więc jakoś po 18 wyjeżdżam szybko przez Tulce, Garby w stronę trasy warszawskiej, telefon od Zbyszka gdzie jestem no więc każe mi jechać prosto gdy przetnę trasę szybkiego ruchu. Za kilka minut się widzimy i naginamy dalej bo ma jeszcze dołączyć Krzysztof (Maks) znajomy Zbyszka. Wymieniamy się na chwile rowerami dostaje do przetestowania nowy nabytek Zbyszka Giant XTC, jak dla mnie same pozytywy, poza tym tylko, że musiałbym zmienić kilka ustawień dla siebie. No i docieramy na dziewiczą, wstępnie jeszcze czekając za kolegą, więc robimy w tym czasie dwie pętle. Zbyszek mówi, że wspólnie zrobimy ich kilka, pomyślałem będzie ciężko ;) no ale damy rade ;) No więc wspólnie kilka pętli trochę odstawałem z tyłu ale mogę powiedzieć, że i tak nie było źle jak na pierwszy raz w tym roku w takim terenie. W drodze powrotnej do domu natrafiamy na kobietę która miała wywrotkę zjeżdżając, chwile porozmawialiśmy czy wszystko ok i w ogóle po czym pojechaliśmy dalej. Następny byłej ja, no ale jakoś wyczułem sprawę co się święci i puściłem rower kładąc go i przelatując nad nim nie wywracając się, jeśli bym wtedy popełnił błąd zapewne skasowałbym trochę Maksa ;) takie małe zamieszanie wywołane przez Zbyszka ;) Dalsza podróż w stronę trasy warszawskiej gdzie się rozstaliśmy ja pojechałem w swoją stronę, a Zbyszek z kolegą w swoją. Powrót ze Swarzędza do domu okazuje się dla mnie nie bardzo przyjemny gdyż zrobiło się dość chłodno, a ja byłem ubrany na krótko no i troszkę mokry, ale na drugi dzień nie czułem żebym się przeziębił więc wszystko jest ok. Wypad udany, czekam na następne takie. Kategoria 50-200km

